Opole 2009 - Kabareton - co działo się na scenie i za kulisami Kabaretonu
Było bardzo wesoło, jeśli chodzi o to, co działo się na scenie i za kulisami - przyznają kabareciarze.
Co takiego?
- Nie wiem, czy mogę powiedzieć coś poza tym, ze nastąpiła wymiana płynów - żartowała Katarzyna Pakosińska z kabaretu Moralnego Niepokoju.
W czasie Kabaretonu, w którym wystąpiło w sumie - razem z prowadzącymi wieczór Paranienormalnymi - siedem kabaretów, publiczność bawiła się zdecydowanie dobrze. A jak było za kulisami?
Fajnie się spotkać wspólnie, bo mogliśmy sobie ponarzekać - powiedziała nto Pakosińska. - Najbardziej narzekaliśmy na to, że kiedyś to były kabarety. Przecież one nawet lepiej się nazywały: Sfinks czy Morskie Oko. A nie tak jak teraz - na przykład Neonówka - dodała.
Tytułem kończącego sobotniego wieczór bloku był kabaret jako polskie dobro narodowe.
- Polska rzeczywiście jest szczególna, bo u nas - oprócz popularnych standaperów, czyli kabaretów jednoosobowych - mamy pantomimę, mimów i wiele innych sposobów rozśmieszania. Najważniejsze, że to wszystko działa nie tylko na Polaków. Moi znajomi z Gruzji widzieli kiedyś Grupę MoCarta i szczerze się uśmiali - skomentowała tytuł Pakosińska.
To był ostatni taki festiwal w Opolu...
Od lat festiwal opolski robiony jest tak, by w telewizji był wielki show. Pod dobry obraz, a nie ściśniętą na niewygodnych ławkach opolską publiczność, ustawia się artystów i skrupulatnie wylicza czas na oklaski. Nie sposób nie zgodzić się ze Zbigniewem Wodeckim, który z nostalgią opowiada o wspólnym śpiewaniu i kabaretonach, na których siedziało się do rana.
- To były zupełnie inne festiwale! Mniej miały wspólnego z show i miganiem, a więcej z fajnym, muzycznym wydarzeniem - mówi. - Dziś w każdym ujęciu siedem razy musi mignąć noga i sześć razy ręka. Przecież ludzkie oko też ma granicę wytrzymałości!
Dynamiczny telewizyjny show w stylu niekoniecznie godnej naśladowania Eurowizji był też jednym z głównych powodów, dla których konkurs Premier odbył się z półplaybacku. Telewizja chciała szybko pokazać aż 16 wykonawców. I choć w Premierach była największa perełka tego Opola, niedoceniona niestety "Atramentowa rumba” Stanisławy Celińskiej i Los Locos, to półplayback w konkursie uznać trzeba za największą wtopę festiwalu.
- Pomysł półplaybacków jest niestety fatalny - komentował triumfator tegorocznych Superjedynek, Andrzej Piaseczny, który Premiery oglądał w telewizji. - Podczas transmisji nie było słychać niczego prócz wokalu.
Tegoroczne Opole było też sentymentalne. Równo z pierwszą nutą festiwalowego sygnału runęła ulewa. Nad głowami publiczności zawisło morze parasoli.
- Zupełnie jak na pierwszych festiwalach - przebąkiwali co starsi.
Opowieści o starym, dobrym amfiteatrze podczas koncertów i w kuluarach było mnóstwo. Nawet niewygodne ławki, na które zawsze klęła publiczność i wysiadujący na nich podczas prób artyści, nagle zyskały.
- Niejednemu ratowały nie raz życie, bo dobrze robiły na krążenie - śmiał się Zbigniew Wodecki.
Kabareciarze rozegrali mecz z księżmi
Blisko 3400 zł udało się "wykopać" dla chorego Szymka Niewrzoła z Kietrza. Dzięki temu dwunastolatek spełni swoje marzenie i pojedzie do delfinarium.
Mecz księża konta kabareciarze to już tradycja kulisowych imprez festiwalu. Tym razem na przeciw siebie stanęli księża z opolskiego seminarium duchownego i kabareciarze z kilku ekip: Neo-Nówki, Łowców.b, Kabaretu Młodych Panów i Kabaretu pod Wyrwigroszem.
Spotkanie na boisku gimnazjum nr 2 zorganizowała fundacja "Mam marzenie". Co prawda spotkanie skończyło się remisem 10 do 10, ale jak zgodnie podkreślali wszyscy zawodnicy, najważniejsza była zbiórka pieniędzy.
- Jest ciężko, bo księża są świetnie przygotowani - sapał Mariusz Kałamaga z kabaretu Łowcy.b.
- Księża trenują ostro w piłkę. Kilkoro z nas jest nawet w reprezentacji kraju księży - odpowiadał z kolei ksiądz Bartosz Radecki.
W składzie kabareciarzy zagrał sam Szymek.
- Fajna zabawa. W mojej drużynie są sami sławni ludzie jakich można oglądać w telewizji - zachwycał się chłopiec.
Podczas spotkania udało się zebrać blisko 3400 zł. Dwa tysiące złotych ofiarowali sami kabareciarze, reszta to datki publiczności.
- Dzięki temu chłopiec pojedzie do swojego wymarzonego delfinarium - podkreślała Ramona Witek z fundacji "Mam marzenie".
O 20.20 początek Superjedynek, w których wystąpią: Manchester, Marika, Pectus, Ewa Farna, TeDe, Andrzej Piaseczny, Kasia Kowalska, Afromental i Pin.
Podczas Superjedynek poznamy również zwycięzcę piątkowego koncertu Debiutów.
Z kolei o 22.40 na Kabareton zapraszają: Paranienormalni, Neo-Nówka, Łowcy. B, Grupa MoCarta i kabarety: Młodych Panów, pod Wyrwigroszem, Moralnego Niepokoju.
| Di | Lu | Ma | Me | Je | Ve | Sa |
| 1 | 2 | 3 | 4 | |||
| 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 |
| 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |
| 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 |
| 26 | 27 | 28 | 29 | 30 |



Add to Any
del.icio.us
Digg
Facebook
Google
Myspace
Windows Live Favorites
Yahoo MyWeb



Commentaires (0 posté):
Postez votre commentaire