Być czarnym w Moskwie...
W Moskwie mieszka ponad 10 tysięcy Afrykańczyków. Większość z nich żyje w strachu. Unikają stadionów, stacji metra, klubów nocnych i parków
Według najnowszych badań Moscow Protestant Chaplaincy (MPC) przeprowadzonych na 209 osobach, prawie 60 proc. imigrantów padło w 2009 roku ofiarą rasistowskiej agresji. Jedna czwarta ankietowanych była atakowana więcej niż jeden raz.
Do tej grupy należy Marcel L., lat 44. Urodził się w Duali, w Kamerunie, od 1993 roku mieszka w Moskwie, gdzie przez 9 lat studiował matematykę na Rosyjskim Uniwersytecie Przyjaźni Narodów (dawny uniwersytet im. Patrice’a Lumumby, stworzony w czasie zimnej wojny – jego celem było kształcenie elit dawnych kolonii w Afryce, Azji i Ameryce Południowej).
– Pierwszy raz spotkałem się z agresją w 1995 roku – opowiada. – Odwiedzałem przyjaciela, który mieszkał w południowo-wschodniej dzielnicy miasta. Na przejściu dla pieszych podszedł do mnie młody człowiek i poprosił o papierosa. Odpowiedziałem, że nie palę. Dostałem cios pięścią, okazało się, że napastników jest więcej. Po dłuższym czasie przechodząca obok starsza pani zaczęła krzyczeć, wezwała policję. Nigdy nie znaleziono osób, które mnie pobiły.
Wedle raportu sporządzonego przez MPC tylko 23 proc. Afrykańczyków po napaściach zwróciło się o pomoc do policji. Dlaczego? W zdecydowanej większości wypadków poszukiwania napastników nie przyniosły żadnych skutków. Gorzej, zdarza się, że policjanci korzystają ze skarg, by wyłudzić od ofiar łapówki lub sami uciekają się do przemocy.
W tych okolicznościach Afrykańczykom nie pozostaje nic innego, jak zwracać się do nielicznych w stolicy Rosji stowarzyszeń imigrantów i do kościołów protestanckich. – Nasi parafianie często mówili nam o tych incydentach. Zaczęliśmy prowadzić statystyki dotyczące aktów przemocy w 2001 roku. Zaalarmował nas fakt, że tak wiele osób pada ofiarą ataku po wyjściu z niedzielnego nabożeństwa – wyjaśnia Alexandra Tyson, koordynatorka badań MPC.
Jej zdaniem agresorami niekoniecznie są chuligani czy młodzież pod wpływem alkoholu. – W przeciwieństwie do tego, co utrzymują władze, pobicia są planowane i niekoniecznie są sprawką ludzi z marginesu – mówi Tyson. Potwierdzają to liczne anonimowe zeznania, dodane do drugiego aneksu do raportu. "Rasistowskie ataki zdarzają się bardzo często, bez względu na porę dnia, bez względu na dzielnicę". "Rosjanie za każdym razem mi ubliżają. Nienawidzę być czarny".
Marcel L., który aktywnie działa w protestanckiej parafii, gdzie uczy informatyki i zajmuje się tłumaczeniem, znalazł w Moskwie swoje miejsce na ziemi. Daje prywatne lekcje matematyki, znakomicie mówi po rosyjsku. – Ale zanim do tego doszedłem, bywało mi ciężko – wspomina. Trzy lata po pierwszym pobiciu Marcel został napadnięty przez bandę młodych mężczyzn w glanach i wojskowych kurtkach. – Wołali: "Co robisz w Moskwie, cholerny czarnuchu?". Wykrzykiwali też nacjonalistyczne hasła w rodzaju "Rosja dla Rosjan". Zanim zdołałem uciec, wybili mi cztery zęby.
W czasach "przedputinowskich", uściśla Marcel, nacjonalistyczne bojówki ścigały imigrantów aż do bram uniwersytetu. – Nękali nas, a także osoby z terenów Kaukazu i z Azji Środkowej, Tadżyków, Kirgizów i Kazachów – wspomina. Od 2002 roku sytuacja zaczęła się nieco poprawiać. Raport MPC pokazuje, że agresja fizyczna maleje – 66 proc. pytanych osób ostatni raz padło ofiarą napaści w 2002 roku. Lepiej postrzegana jest też praca policji. – To pocieszające – stwierdza Alexandra Tyson. – Niemniej jednak rosyjskie społeczeństwo pozostaje skrajnie rasistowskie.
| Di | Lu | Ma | Me | Je | Ve | Sa |
| 1 | 2 | 3 | 4 | |||
| 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 |
| 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |
| 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 |
| 26 | 27 | 28 | 29 | 30 |



Add to Any
del.icio.us
Digg
Facebook
Google
Myspace
Windows Live Favorites
Yahoo MyWeb



Commentaires (0 posté):
Postez votre commentaire